Historia pionka, czyli o tym jak nie należy grać w szachy...

Dziękuję

To dzięki Tobie jestem dziś taki jaki jestem. To Ty nauczyłaś mnie patrzeć szeroko i być ciekawym świata. To Ty nauczyłaś mnie cierpliwości, to Ty wycięgnęłaś do mnie rękę...


Dziś, dziękuję Ci!

2012-03-09 19:50:45 skomentuj (0)
A może by tak...

... wrócić do pisania? Tak... To jest to :)

2011-08-30 14:20:43 skomentuj (0)
Wiosna w Dolinie Muminków

Rozdział 1
O kolorach, podróżowaniu i o czymś jeszcze

Chociaż w kalendarzu nadejście wiosny znajduje się na dawno już zrzuconej kartce, to tak naprawdę prawdziwa radość z jej odkrywania pojawiła się dopiero niedawno.  Gdyby tak przystanąć w dolinie i rozejrzeć się wokoło po drzewach, zobaczyć można mnóstwo ślicznych odcieni zielonego - wbrew niektórym opiniom jakoby zielony był jednym i zawsze tym samym zielonym z palety rozróżnialnych kolorów.

"Ileż tutaj najróżniejszych barw!" - pomyślał Muminek podziwiając rosnące pod jego stopami kwiaty. A miał co podziwiać i mimo, że najczęściej nie miał pojęcia jak nazywa się każdy z nich, to wiedział, że nieomylna w tych w sprawach Panna Migotka wpierw przystawi pyszczek napawając się zapachem i zaraz po tym podpowie właściwą nazwę. Muminek uwielbiał wycieczki z Panną Migotką. Oboje lubili poznawać nowe miejsca i cieszyć swoje muminkowe oczy widokami wiosny, przyrody, architektury spacerując trzymając się za łapki i machając nimi radośnie.
 
Jedyne, czego w przyrodzie Muminek nie lubił, to jej bezwzględna równowaga. Równowaga, wymuszająca za każdy nowy pięknie zielony listek, inny musi owiędnąć i opaść. Wpatrując się w krajobraz i zajadając pyszną kanapkę przygotowaną przez Pannę Migotkę, myśli te szybko ulatywały...

2008-05-15 10:07:07 skomentuj (0)
Opowieść noworoczna

Pierwszy raz rozmawiali prawie 8 lat temu, tuż przed wakacjami 2000 roku, w czasach świetności kawiarenek internetowych i IRCa. I sądząc po treści tej rozmowy nic nie wskazywało na to, że będą kolejne.

Były. Podobnie jak maile, a z czasem i SMSy... Aż w końcu zapragnął poznać swoją wirtualną rozmówczynię osobiście, próbując namówić ją do odwiedzenia jednego z cotygodniowych wówczas zlotów kanałów IRCowych. Nie udało się. Jednak wciąż był ciekaw kim jest, co lubi, jak wygląda. W końcu widząc, że do spotkania raczej nie dojdzie, dopraszał sie o jakieś zdjęcie, ale i tego nigdy nie otrzymał.

Lata mijały. Do rozmów, SMSów i maili doszły kartki z wakacji czy urodzinowe. Czasem rozmawiali codziennie, czasem nie odzywali się przez miesiąc, tak po prostu. Zaś tematu spotkania nikt nie poruszał, a jeśli już to jedynie w żartobliwej formie. Być może niektórym ciężko będzie w to uwierzyć, jednak przez ponad 7 lat, mimo niewielkiej odległości ich dzielącej, nigdy się nie spotkali. Możliwe, że minęli się kiedyś na ulicy, w kolejce czy w kinie, a nawet jeśli to przecież nie mogli się rozpoznać. Raz tylko rozmawiali przez telefon, gdy niespodziewanie (i sam sobie się dziwiąc) postanowił złożyć życzenia urodzinowe tą drogą, ale nie przedstawił się i przyznał Jej dopiero po kilku dniach.

I tak funkcjonowało. Być może chodziło im po głowie czasem by coś zmienić, to bali się burzyć całkiem dobrze działający układ, o czym przekonali się chociażby rozmawiając o wycieczce do jednej z europejskich stolic. Mimo, że rozmowa wyszła całkiem przypadkowo, to zdążyli dojść już do rezerwacji hotelu i planowania tego co warto tam zobaczyć, by jednak po chwili przekonać się, że za bardzo się zapędzili w swych planach...

Wszystko wróciło do "normy". Temat pojawił się ponownie w okolicach grudniowych świąt roku 2007. Oczywiście nie wprost, a z zagadkowością, domysłami i niedopowiedzeniami i całym swoistym urokiem takiej rozmowy. A znów zaczęło się niewinnie od pytania o plany sylwestrowe i choć Ona w zawoalowany sposób dawała do zrozumienia, że tym razem rozmawiają poważnie, to on mając w pamięci plany wycieczkowe przyjmował wszystko z dystansem. Jednak mimo WIELU obaw, swój plan postanowili wprowadzić w życie...

Nowy Rok 2008 był niewątpliwie wydarzeniem, choćby tylko z tego powodu, że przywitany został wspólnie. I było warto!

2008-03-31 14:42:55 skomentuj (0)
Kilka słów o edukacji

Wiem, że miałem napisać o czym innym, jednak notka, która od dłuższego czasu chodzi mi po głowie wykracza poza moją specjalność czyli narzekanie ;) Dziś więc, zapewne ku uciesze wszystkich, kolejna porcja marudzenia ;P

Zastanawiam się dlaczego niektórzy ludzie tak koniecznie chcą wykładać? Rozumiem jeśli ktoś zdobywa kolejne literki przed nazwiskiem i te ileś godzin, ze studentami musi odpracować jak pańszczyznę. Nie rozumiem natomiast, dlaczego po uzyskaniu tytułu doktora i braku chęci dalszego zdobywania literek, nie znajdzie sobie taki jakiejś normalnej pracy? Zaczynam podejrzewać, że się do takiej nie nadaje i nic innego niż dręczenie studentów mu nie pozostaje. Wykłada potem taki przez semestr wiedzę teoretyczną, przy czym wykładanie polega tutaj na czytaniu słowo w słowo z jakiejś książki, najpewniej nie aktualizowanej od kilku dobrych lat. Student na ćwiczeniach potem próbuje zastosować tę wiedzę w praktyce i choćby bardzo się starał (co też raczej powszechne nie jest) - nic nie działa. Wszelkie pytania do prowadzącego kwitowane są tekstami w stylu "proszę próbować, ja to kiedyś robiłem i było ok" albo "przecież to rewolucyjna technika, więc musi działać" - jakby jedno z drugiego tak oczywiście wynikało oraz technologie kiedyś rewolucyjne dziś dalej powodowały zachwyt. Ale jak to może funkcjonować skoro pracownia nowa, oprogramowanie nowe, a wiedza stara? I cały sens takiego wykładania książkowego jest zerowy.

Żeby było ciekawiej, zaliczenie trzeba z czegoś przecież dostać, nic za darmo, więc najprościej wziąć z maglowanej przez semestr książki jakieś przykłady, rozdać studentom i niech się meczą z uruchomieniem tego, co nie ma prawa działać! Sprowadza się do do tego, że zamiast wykorzystać zdobytą w ciągu semestru wiedzę, trzeba usiąść i poprawić te nieszczęsne przykłady, nierzadko zgadując dlaczego znowu nie chcą się uruchomić, a przy tym wszystkim wyszukiwarka aż się poci od ilości kierowanych do niej zapytań. Dobrze, że jest Google i chociaż jest kogo zapytać ;) Efekt dydaktyczny tego wszystkiego jest taki, że owszem student nauczył się jak się nie pisze aplikacji oglądając przykłady jakie dostał do zrobienia, wyszukał i poprawił je, czyli wie już jak powinno się pisać obecnie, pozostaje tylko jedno pytanie... jaka w tym wszystkim rola wykładowcy?

(Uprzedzając pytania... Tak, inspirowane realnymi wydarzeniami.)

2008-02-28 12:59:32 skomentuj (0)
Misiowe rymowanki #1

A ja coś napisać chciałem,
Jednak wszystko poplątałem.
Pełna myśli moja głowa,
Jak zamienić je na słowa?
Więc wybaczcie moi mili,
notka będzie - w innej chwili ;)

2008-01-05 17:53:19 skomentuj (0)
Lenistwo

Znów nic nie piszę? Zauważyliście? Ale czy na pewno nie piszę ;) ??

2007-12-05 19:46:12 skomentuj (0)
CODENAME: pionek
COMPILED: 19821118
VERSION: 24.01
STATUS: unstable beta
"Wszyscy jesteśmy tylko pionkami posuwanymi po szachownicy życia"
Zbłądzili...
Było, czy minęło?
2012
marzec
2011
sierpień
2008
maj
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
październik
wrzesień
lipiec
maj
marzec
luty
2006
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
styczeń
2005
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
czerwiec
kwiecień
styczeń
2004
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
Tutaj zaglądam:
Adomas
AsicaDiablica
Bowska
Gosiusia
Luna
Meggy
Skoa